środa, 22 lipca 2009

Chmury



Chmury są częstym obiektem moich rozmyślań przy obiedzie. Moje miejsce przy stole jest akurat naprzeciw okna. Mógłby ktoś pomyśleć, że zapewne z arcyciekawym widokiem, ale tu muszę Czytelników rozczarować. Przez okno mogę obserwować czym sąsiedzi z bloku naprzeciwko zasłonili dzisiaj okno (nie do końca pojmuję ich zwyczaje, bo mimo rolet w oknach i firanek często pojawiają się tam ... koce, i to za każdym razem inne), mogę się dowiedzieć, czy sąsiadka, która wychodzi na balkon „kurzyć” w kucki (może wtedy mniej wieje, bo u nas przeciąg jest miedzy budynkami) założyła dzisiaj stringi i w jakim kolorze. Jednym słowem nie jest to widok przyciągający myśli, a zwłaszcza w chwilach bardziej filozoficznego nastroju.

Na takie chwile pozostaje jedynie wąski skrawek nieba z chmurami. Te drobne kropelki wody zawieszone w połowie drogi z ziemi do nieba walczące z prądami wznoszącymi, grawitacją i wzajemnym przyciąganiem dostarczają mi codziennej porcji relaksu. Bo któż nie lubi obserwować mniejszych lub większych kłaczków tajemniczej niegdyś materii gnanej przez wiatr po niebie. Któż z nas nie zastanawiał się, dlaczego ta chmura jest ciemnoszara, a ta obok bialutka jak śnieg? A dlaczego niektóre chmury zdają się rosnąć? Albo jak daleką drogę musiały pokonać, aby tu dotrzeć? I dlaczego ślad samolotu tak do złudzenia przypomina chmury?

Takie pytania można mnożyć w nieskończoność. Na szczęście na większość z nich poznałem już odpowiedzi, niektóre w szkole, niektórych chmury same mnie nauczyły (najczęściej były to dość mokre lekcje), a niektórych musiałem sam się domyślać.

Ale najciekawsze jest pytanie dlaczego chmury deszczowe są ciemne. Zwróćmy uwagę, że chmury widziane z samolotu lecącego wysoko nad nimi są zawsze białe. I te niegroźne, i te burzowe. A od dołu? Każde dziecko wie, że im ciemniejsza chmura nadciąga, tym szybciej trzeba do domu uciekać. A przyczyna ciemnego koloru jest prozaiczna - chmury, jak wszystko co nas otacza rzucają cień. Im większa chmura, tym większy cień. Im większy cień, tym mniej światła odbitego od ziemi dociera pod chmurę i tym wydaje się ona ciemniejsza...


A propos chmur to mam jeszcze taką małą anegdotkę. W czasach jak jeździłem autobusem do pracy codziennie spotykałem taką starszą panią. Wsiadała zawsze do pełnego już autobusu, więc ustępowałem jej miejsca. I tak po kilku czy kilkunastu razach zaczęliśmy sobie mówić „dzień dobry” a potem tak już szło... I pewnego razu rozmawialiśmy o pogodzie (hahaha...). I pani zaskoczyła mnie bardzo stwierdzeniem, że za wszystkie anomalie pogodowe są winne ... no zgadnijcie :) ... samoloty, które przecinają chmury na kawałki...

1 komentarz:

kasiac pisze...

Nie wiedziałam, że obserwowanie chmur może być tak relaksujące:)
Ja zajmuję podczas obiadu miejsce z widokiem na nasz korytarz... może się zamienimy czasami?:)